• Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage
  • Lekcja stylu Vintage

Lekcja stylu Vintage

Słowo vintage ma dwa podstawowe znaczenia. Po pierwsze jest to nazwa wina produkowanego z najlepszych gatunków winogron, zebranych w dobrym roczniku, które długo dojrzewa i wraz z upływem czasu nabiera coraz bardziej wyrafinowanego smaku. Po drugie jest to określenie stylu ubierania w second handach lub urządzania wnętrz. Czyżby zasada „im starsze, tym lepsze” odnosiła się również do tego stylu?

Pół żartem pół serio

Jeszcze nie tak dawno wszelkie odwołania do przeszłości wydawały się pretensjonalne i staroświeckie. Obecnie styl poprzednich dekad święci triumfy nie tylko w modzie odzieżowej, ale również wnętrzarskiej. Nieco nostalgiczny, silnie przywiązany do historii, na pierwszy rzut oka może wywoływać skojarzenia z babcinym salonem. W tym wypadku stereotypy okazują się jednak błędne. Vintage cieszy się największą popularnością wśród młodych ludzi, ponieważ nie pamiętają już szarej rzeczywistości PRL-u, a znienawidzone przez starsze pokolenie meble postrzegają jako ikony stylu. Z tego powodu inspiracje czerpane z trendów, które wyszły z mody zyskują na znaczeniu, a główna idea stylu polega na konsekwentnych odwołaniach do przeszłości. I co ciekawe, choć wszystkie wnętrza z tamtych lat były do siebie podobne, to ich współczesne trawestacje wyróżniają się oryginalnością, która zależy nie tylko od kreatywności właściciela, ale również wyczucia smaku.

Czasem na serio, choć jeszcze częściej z przymrużeniem oka interpretuje się dawne wzornictwo. Źródłem metamorfoz są meble znalezione na strychu, w komisach lub na pchlich targach, które mają duszę czyli są to m. in. charakterystyczne fotele na niskich nóżkach, meblościanki lub kredensy na wysoki połysk, małe stoliki kawowe, a nawet stare radia. Swobodnie łączy się je z współczesnymi akcesoriami, w efekcie elementy wyposażenia wnętrz, zachowując starą formę, zyskują nową oprawę, która już nie przygnębia nijakością, ale nastraja pozytywnie.

Skoro z aranżacjami wnętrz jest tak jak z winem, to oczywiście nie wszystkie zasługują na miano vintage. Koronkowe serwetki, parkiet ułożony w charakterystyczną jodełkę, tapety na ścianie… To już dużo, ale jeszcze nie wszystko, czego potrzeba, aby wnętrze nabrało charakteru. Choć vintage dopuszcza dużo swobody w zakresie doboru mebli, wzorów i kolorów, to jednak brak umiaru może zaowocować klaustrofobicznym, mało przytulnym efektem.

308MiddleBaseBack
fot. Osborne&Little

Krzesło w roli głównej

Obok klasycznej meblościanki, najbardziej wyrazistym symbolem vintage są charakterystyczne fotele na niskich nóżkach z szerokim oparciem lub obrotowe o obłym kształcie. Jeśli nie zostały zachowane na strychu na pamiątkę, to można je nabyć w meblarniach, które specjalizują się w renowacji starych mebli, albo na pchlich targach. Zakup zniszczonych modeli posiada wiele zalet: są o wiele tańsze od tych, które można spotkać w sklepach, a ich odświeżenie z pewnością przyniesie sporo satysfakcji i pozwoli uzyskać wymarzony efekt. Kiedy fotel ma ciekawą formę, warto ją podkreślić neutralną tapicerką. Natomiast w przypadku mało interesujących form foteli lepiej zdecydować się na wyraziste obicie. Wymiana tapicerki jest czynnością stosunkowo łatwą – kluczem do sukcesu jest dobre obliczenie wymiarów poszczególnych części fotela (siedziska, oparcia oraz podłokietników). Natomiast nóżki fotela można łatwo odświeżyć pocierając je papierem ściernym, a następnie malując farbą do drewna (najlepiej w ekstrawaganckim kolorze w wydaniu matowym lub błyszczącym). Podobnym zabiegom można poddać inne meble np. wersalkę, stół, krzesło lub kredens. Warto również pamiętać, że vintage ceni różnorodność, dlatego w tym stylu komplety nie są mile widziane – najlepiej jeśli każdy z foteli wygląda inaczej.

kalaya_09
fot. Impresje

Pochwała różnorodności

Dla każdego, komu zależy na wykreowaniu klimatu vintage, olbrzymie pole do popisu dają stosunkowo duże powierzchnie meblościanek i kredensów. Nie powinno na nich zabraknąć bibelotów: począwszy od kryształowych wazonów i świeczników, a kończąc na szklanych figurkach zwierząt lub arlekinów.

Typowe dla vintage są również stare fotografie poustawiane na szafkach, na ścianach natomiast mile widziane są obrazki z kwiatami lub owocami, a nawet hafty. Kolejnym istotnym atrybutem stylu są podkładki z ceraty, które z pewnością ożywią każdy stół. W roli uniwersalnej ozdoby doskonale sprawdzą się także serwetki lub obrusy robione na szydełku. Z kolei na połyskliwej powierzchni podłogi dla kontrastu obowiązkowo powinien znaleźć się wzorzysty dywan lub skórzany chodnik, który w ostatnim czasie staje się coraz modniejszy.

Ponadto dużo uwagi należy poświęcić kwestii oświetlenia. Obok tradycyjnego żyrandola, nie może zabraknąć kinkietów i lamp stojących z materiałowymi abażurami, a także plastikowych lampek na biurko lub ławę.

Natomiast w kwestii wyboru tkanin warto pozwolić sobie na odrobinę fantazji. Najlepsze efekty można uzyskać wybierając materiały pokryte zdecydowanymi wzorami: geometrycznymi, kwiatowymi lub abstrakcyjnymi, albo imitującymi twarze słynnych postaci. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby połączyć bogato zdobione tkaniny z tapetami pokrytymi abstrakcyjnymi ornamentami. Jednak w takim przypadku wzory powinny uzupełniać się wzajemnie np. kolor dominujący na tapecie, powinien występować również na tapicerce.

Tekst: Dominika Wiewiórska

One comment

  1. Jestem w trakcie przerabiania swojego salonu z takiego nijakiego na styl vintage. Idzie mi całkiem nieźle. Zdecydowałam się na "władczą czerwień" z barw natury połączoną z subtelnym beżem. Dodatki mam jasne, poduszki biało beżowe. Musze jeszcze kilka rzeczy dokupić, ale już wygląda to całkiem nieźle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *